Od soboty 29 czerwca br. kolejarze rozpoczęli remont mostu na podmiejskiej linii średnicowej. Spowodowało to gigantyczne utrudnienia. Niestety jak zawsze fatalne działa informacja na peronach, pasażerowie nie są w stanie dowiedzieć się o opóźnieniach pociągów. Na liniach podmiejskich kilkudziesięciominutowe spóźnienia są standardem. Przy tak dużej inwestycji nikt nie przejmuje się pasażerami, którzy jakoś muszą dojechać do pracy czy zdążyć na spotkanie. Pasażerowie powinni żądać odszkodowania za poniesione straty, wstyd że w XXI wieku nie można zorganizować sprawnie komunikacji.
Dramatyczne sceny rozgrywają się w tym tygodniu w pociągach
podmiejskich. Na torach panuje totalne zamieszanie z powodu remontu
linii średnicowej i poważnej awarii na stacji Warszawa Lotnisko Chopina. Usuwanie jej skutków może potrwać nawet do września.
Nasza czytelniczka Anna Węgłowska chciała podjechać z Dworca
Zachodniego do następnej stacji we Włochach. Jak pisze, została
dwukrotnie uwięziona w pociągach. "Na Zachodnim panował taki chaos i
było tyle opóźnionych kursów, że bałam się wsiadać do czegokolwiek bez
pytania ludzi i kolejarzy". Znalazła w końcu skład w kierunku
Sochaczewa, który miał ruszyć o godz. 16.37. Nikt jednak nie uprzedził
podróżnych, że zepsuła się klimatyzacja i zablokowały drzwi. W tym
czasie z sąsiedniego toru odjechał inny pociąg. Pusty. Wtedy ludzie tak
się zdenerwowali, że prawie doszło do bójki, jeden ze wzburzonych
pasażerów zaczął szarpać kolejarza.
"Następny pociąg, do którego udało mi się dostać, wprawdzie ruszył, ale
zaraz przed moją stacją we Włochach zatrzymał się i stał chyba ze 20
minut. Byłam już tak blisko celu, ale nie mogłam przecież wyjść i iść
torami. Na miejsce dotarłam zmęczona, mokra (jest dość gorąco na
przesiadywanie w pociągach i tłumie), a do tego kompletnie załamana
wizją jazdy tą trasą drugi raz za tydzień" - pisze pani Anna.
Zabawa w kolej(kę)
Inni mają podobne wrażenia na co dzień. Problemy na kolei
nasilają się od ostatniego weekendu, gdy spółka PKP Polskie Linie
Kolejowe zamknęła podmiejską część mostu średnicowego. Jego remont
będzie trwać przez całe wakacje. To nie pierwszy raz, gdy latem
kolejarze wyłączają ruch na coraz to nowym odcinku tej ruchliwej trasy.
Skutek jest taki, że większość pociągów dojeżdża teraz tylko do dworców
Wschodniego i Zachodniego. Dalej trzeba się przesiadać. Do tego z powodu
budowy stacji Ursus-Niedźwiadek, która ciągnie się od zeszłego roku,
wprowadzono tam ruch wahadłowy po jednym torze.
"Codziennie do pracy w Warszawie
dojeżdżają koleją tysiące ludzi. Wszyscy oni spóźniają się do pracy, a
po pracy nie mogą załatwić spraw w urzędach, zrobić zakupów, a czasem
nawet poczytać dzieciom przed snem. Wszystko przez panie i panów, którym praca
na kolei pomyliła się chyba z zabawą dziecięcą kolejką" - skarży się
Artur Kurpiewski, prosząc "Gazetę" o interwencję. Dojeżdża z Brwinowa.
Na tej linii od początku roku rozkład jazdy zmieniano - jak pisze - już
ze cztery razy. Na Dworcu Zachodnim pan Artur przesiada się do pociągu w
kierunku Służewca, gdzie pracuje. Oblicza, że punktualne kursy trafiły
mu się w tym czasie ledwie przez kilka dni. To na tej trasie zdarzyło mu
się usłyszeć w tym tygodniu, że pociąg utknął w korku przed Dworcem
Zachodnim.
Twarde lądowanie
Na linii do Służewca pasażerowie mają teraz wyjątkowo ciężko, bo
1 lipca zawieszono jedną z linii SKM (S3) z Legionowa. To skutek
wykolejenia pociągu w tunelu przy stacji Warszawa Lotnisko Chopina.
Stało się to 23 czerwca, ale aż blisko tydzień zajęło usuwanie rozbitego
składu SKM-ki. To jeszcze nie koniec kłopotów, bo teraz trzeba naprawić
zniszczony rozjazd za stacją. Jest objęty gwarancją, a firma, która jej
udzieliła, chce usuwać skutki wypadku aż do 15 września. - Prace mają
być prowadzone głównie nocami - przekazał nam wczoraj Robert Kuczyński,
rzecznik PKP Polskich Linii Kolejowych.
Z wiarygodnego
źródła wiemy, że fatalne w skutkach wykolejenie spowodował pracownik tej
spółki - doszło do przełożenia zwrotnicy w momencie, gdy przejeżdżał po
niej pociąg. Rzecznik PKP PLK powiedział tylko, że sprawę wciąż bada komisja, która na podanie przyczyn wypadku ma 21 dni.
Tymczasem pociągi na lotnisko, które obsługują przede wszystkim
popularną w godzinach szczytu stację Służewiec, kursują bardzo
nieregularnie. Po zawieszeniu linii S3 są duże odstępy między kolejnymi
kursami. W dodatku większość składów podmiejskich z Legionowa dociera
teraz do Dworca Gdańskiego. Tutaj trzeba się przesiadać, a metro ma
przerwaną trasę w Śródmieściu - raz na 7-8 minut podjeżdża tylko do pl.
Bankowego.
Na szczęście wczoraj Zarząd Transportu
Miejskiego poinformował, że problemy pasażerów z Legionowa potrwają
tylko do piątku - udało się przekonać kolejarzy, by od 6 lipca wpuścili
SKM-kę z tego miasta na linię średnicową przez Dworzec Centralny.
Wprawdzie nie dojedzie do samego lotniska, ale najważniejsze, że
zawiezie podróżnych do przystanku Warszawa Służewiec.
źródło: warszawa.gazeta.pl
zdj. prabuty.com