czwartek, 4 lipca 2013

Dramatyczna sytuacja na podmiejskiej linii średnicowej - kto odpowie za bałagan i fatalną organizację ?

Od soboty 29 czerwca br. kolejarze rozpoczęli remont mostu na podmiejskiej linii średnicowej. Spowodowało to gigantyczne utrudnienia. Niestety jak zawsze fatalne działa informacja na peronach, pasażerowie nie są w stanie dowiedzieć się o opóźnieniach pociągów. Na liniach podmiejskich kilkudziesięciominutowe spóźnienia są standardem. Przy tak dużej inwestycji nikt nie przejmuje się pasażerami, którzy jakoś muszą dojechać do pracy czy zdążyć na spotkanie. Pasażerowie powinni żądać odszkodowania za poniesione straty, wstyd że w XXI wieku nie można zorganizować sprawnie komunikacji. 

Dramatyczne sceny rozgrywają się w tym tygodniu w pociągach podmiejskich. Na torach panuje totalne zamieszanie z powodu remontu linii średnicowej i poważnej awarii na stacji Warszawa Lotnisko Chopina. Usuwanie jej skutków może potrwać nawet do września.

Nasza czytelniczka Anna Węgłowska chciała podjechać z Dworca Zachodniego do następnej stacji we Włochach. Jak pisze, została dwukrotnie uwięziona w pociągach. "Na Zachodnim panował taki chaos i było tyle opóźnionych kursów, że bałam się wsiadać do czegokolwiek bez pytania ludzi i kolejarzy". Znalazła w końcu skład w kierunku Sochaczewa, który miał ruszyć o godz. 16.37. Nikt jednak nie uprzedził podróżnych, że zepsuła się klimatyzacja i zablokowały drzwi. W tym czasie z sąsiedniego toru odjechał inny pociąg. Pusty. Wtedy ludzie tak się zdenerwowali, że prawie doszło do bójki, jeden ze wzburzonych pasażerów zaczął szarpać kolejarza.

"Następny pociąg, do którego udało mi się dostać, wprawdzie ruszył, ale zaraz przed moją stacją we Włochach zatrzymał się i stał chyba ze 20 minut. Byłam już tak blisko celu, ale nie mogłam przecież wyjść i iść torami. Na miejsce dotarłam zmęczona, mokra (jest dość gorąco na przesiadywanie w pociągach i tłumie), a do tego kompletnie załamana wizją jazdy tą trasą drugi raz za tydzień" - pisze pani Anna.

Zabawa w kolej(kę)

Inni mają podobne wrażenia na co dzień. Problemy na kolei nasilają się od ostatniego weekendu, gdy spółka PKP Polskie Linie Kolejowe zamknęła podmiejską część mostu średnicowego. Jego remont będzie trwać przez całe wakacje. To nie pierwszy raz, gdy latem kolejarze wyłączają ruch na coraz to nowym odcinku tej ruchliwej trasy. Skutek jest taki, że większość pociągów dojeżdża teraz tylko do dworców Wschodniego i Zachodniego. Dalej trzeba się przesiadać. Do tego z powodu budowy stacji Ursus-Niedźwiadek, która ciągnie się od zeszłego roku, wprowadzono tam ruch wahadłowy po jednym torze.

"Codziennie do pracy w Warszawie dojeżdżają koleją tysiące ludzi. Wszyscy oni spóźniają się do pracy, a po pracy nie mogą załatwić spraw w urzędach, zrobić zakupów, a czasem nawet poczytać dzieciom przed snem. Wszystko przez panie i panów, którym praca na kolei pomyliła się chyba z zabawą dziecięcą kolejką" - skarży się Artur Kurpiewski, prosząc "Gazetę" o interwencję. Dojeżdża z Brwinowa. Na tej linii od początku roku rozkład jazdy zmieniano - jak pisze - już ze cztery razy. Na Dworcu Zachodnim pan Artur przesiada się do pociągu w kierunku Służewca, gdzie pracuje. Oblicza, że punktualne kursy trafiły mu się w tym czasie ledwie przez kilka dni. To na tej trasie zdarzyło mu się usłyszeć w tym tygodniu, że pociąg utknął w korku przed Dworcem Zachodnim.

Twarde lądowanie

Na linii do Służewca pasażerowie mają teraz wyjątkowo ciężko, bo 1 lipca zawieszono jedną z linii SKM (S3) z Legionowa. To skutek wykolejenia pociągu w tunelu przy stacji Warszawa Lotnisko Chopina. Stało się to 23 czerwca, ale aż blisko tydzień zajęło usuwanie rozbitego składu SKM-ki. To jeszcze nie koniec kłopotów, bo teraz trzeba naprawić zniszczony rozjazd za stacją. Jest objęty gwarancją, a firma, która jej udzieliła, chce usuwać skutki wypadku aż do 15 września. - Prace mają być prowadzone głównie nocami - przekazał nam wczoraj Robert Kuczyński, rzecznik PKP Polskich Linii Kolejowych.

Z wiarygodnego źródła wiemy, że fatalne w skutkach wykolejenie spowodował pracownik tej spółki - doszło do przełożenia zwrotnicy w momencie, gdy przejeżdżał po niej pociąg. Rzecznik PKP PLK powiedział tylko, że sprawę wciąż bada komisja, która na podanie przyczyn wypadku ma 21 dni.

Tymczasem pociągi na lotnisko, które obsługują przede wszystkim popularną w godzinach szczytu stację Służewiec, kursują bardzo nieregularnie. Po zawieszeniu linii S3 są duże odstępy między kolejnymi kursami. W dodatku większość składów podmiejskich z Legionowa dociera teraz do Dworca Gdańskiego. Tutaj trzeba się przesiadać, a metro ma przerwaną trasę w Śródmieściu - raz na 7-8 minut podjeżdża tylko do pl. Bankowego.

Na szczęście wczoraj Zarząd Transportu Miejskiego poinformował, że problemy pasażerów z Legionowa potrwają tylko do piątku - udało się przekonać kolejarzy, by od 6 lipca wpuścili SKM-kę z tego miasta na linię średnicową przez Dworzec Centralny. Wprawdzie nie dojedzie do samego lotniska, ale najważniejsze, że zawiezie podróżnych do przystanku Warszawa Służewiec. 
źródło: warszawa.gazeta.pl 

 
zdj. prabuty.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz