poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Polska The Times o przygotowaniach do odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz








PolskaTimes.pl - Dziennik Polska, aktualności, najnowsze informacje 

Gronkiewicz-Waltz w politycznym letargu. Czy pomoże Bierut?

 Faktem jest, że prezydent Warszawy od dobrych kilku miesięcy całkowicie znikła z życia publicznego. Gdyby nie oficjalne wystąpienie przy okazji uroczystości z okazji 70. rocznicy wybuchu powstania w getcie oraz udział w (drętwych) spotach promujących akcję "Orzeł może", Gronkiewicz-Waltz właściwie nie istniałaby w życiu publicznym. Mimo że jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych polityków kraju, mimo że pełni ważne funkcje (oprócz pracy w stołecznym ratuszu jest także wiceprzewodniczącą PO), które wręcz wymagają od niej regularnych spotkań z dziennikarzami, ona wolała zaszyć się gdzieś na warszawskich antypodach i stamtąd obserwować rozwój sytuacji.

W politycznym letargu
Ta strategia wycofania dziwi tym bardziej, że już od dawna Gronkiewicz-Waltz znajduje się w poważnych opałach i powinna działać zgodnie z zaleceniami, które podręczniki do marketingu politycznego opisują w rozdziale "Komunikacja kryzysowa".
 Specjaliści zalecają, by w takich sytuacjach próbować przejść do ofensywy, przebić się z własnym komunikatem, własną interpretacją sytuacji. "Nawet w najtrudniejszych momentach nie chowaj się nigdy pod łóżkiem" - doradza Michael Levine, guru nowoczesnego PR politycznego.

Tymczasem pani prezydent tkwi w letargu, w jaki zapadła niemal natychmiast po katastrofie przy budowie stacji metra na Powiślu. Po tym, gdy ona się wydarzyła, początkowo próbowała jeszcze gasić medialne pożary - zabierała publicznie głos, próbując sugerować, że panuje nad sytuacją. Po pewnym momencie przestała, jakby wychodząc z założenia, że w ten sposób ognia i tak nie ugasi. I od tej pory pani prezydent po prostu nie ma.

A gdy kota nie ma, myszy harcują - na głowę Gronkiewicz-Waltz spadają więc kolejne potoki zarzutów o niekompetencje i złe zarządzanie miastem. Problemy z budową metra są oczywiste dla każdego warszawiaka, który próbuje przebić się przez centrum miasta.

Na ratusz spadają gromy za zgodę na wycinkę drzew w historycznym Ogrodzie Krasińskich. Kolejne dzielnice protestują przeciwko zaproponowanej przez urząd miasta likwidacji wielu połączeń autobusowych, w tym tak popularnych jak linia 175 łącząca centrum miasta z lotniskiem, czy linia 195, która jeździ z Krakowskiego Przedmieścia na Ursynów.

Następnym problemem za chwilę będą ceny wywozu śmieci, które - według zapowiedzi - mogą być jednymi z najdroższych w kraju. Na kolejną bombę wyrasta flagowa inwestycja ratusza zaplanowana na ten rok, czyli przebudowa mostu Grota-Roweckiego - opóźnia się rozstrzygnięcie przetargu, co może zakończyć się utratą dotacji unijnej.

Skalę problemów Gronkiewicz-Waltz najlepiej oddaje sytuacja z systemem rowerowym Veturilo. Jego uruchomienie to największy sukces drugiej kadencji rządów pani prezydent. Jego ponowna inauguracja, w dodatku obejmująca większą część miasta niż pierwsza, jesienna edycja, mogła okazać się prawdziwą fetą, a przy okazji także okazją dla pani prezydent na odwrócenie trendu spadkowego, na przejście do ofensywy. Nic takiego się nie stało. Rozpoczęcie sezonu rowerowego opóźniła zima, a gdy wreszcie Veturilo ruszyło, to głównie słyszeliśmy nie o tym, jaki ten system jest wspaniały, tylko o kradzieżach rowerów i problemach w dzielnicach, które dopiero teraz zostały do niego włączone. Warto zapamiętać tę sytuację, gdyż to wzorowe studium przypadku, które można przedstawiać pod tytułem: Jak zmarnować szansę, która wydaje się nie do zmarnowania.

Referendum może się udać
Obserwując niedomagającą politycznie i komunikacyjnie panią prezydent, do ofensywy przechodzi jej konkurencja polityczna. Jeszcze przed wakacjami może pojawić się wniosek o jej odwołanie. Referendum w tej sprawie chcą złożyć właściwie wszystkie ugrupowania opozycyjne: PiS, SLD, Ruch Palikota i Solidarna Polska. Nie można też wykluczyć obywatelskiego wniosku w tej sprawie. 
 
Do referendum potrzebne jest zebranie podpisów 10 proc. mieszkańców miasta - w liczbach bezwzględnych oznaczałoby to konieczność pozyskania ok. 130 tys. podpisów osób zameldowanych w stolicy. Ambicję organizacji akcji zbierania autografów przejawia Warszawska Wspólnota Samorządowa, wspólna inicjatywa samorządowców z lokalnych komitetów, które po ostatnich wyborach samorządowych współrządzą Rembertowem, Ursusem, Ursynowem i Włochami. Za lidera tej grupy uważa się Piotra Guziała, burmistrza Ursynowa, którego relacje z Gronkiewicz-Waltz od dawna są napięte.

Kandydatów do ratusza nie brakuje
Chętnych do walki o fotel prezydenta Warszawy zresztą pojawia się coraz więcej.
 
Gotowość kandydowania na to stanowisko otwarcie zgłasza Andrzej Rozenek z Ruchu Palikota. W SLD jest trzech potencjalnych kandydatów: Marek Balicki, Katarzyna Piekarska i Józef Oleksy. Spekuluje się, że PiS mógłby do walki o fotel prezydenta wystawić Jacka Sasina, byłego stołecznego urzędnika, a także byłego wojewodę mazowieckiego oraz bliskiego współpracownika prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Gronkiewicz-Waltz ma jeszcze jedną szansę na wyjście z twarzą z obecnej opresji. Jest nią "dekret Bieruta". Obecnie trwają prace nad przygotowaniem projektu finansowania sum, jakie powinni otrzymać w formie rekompensaty historyczni właściciele gruntów w centrum Warszawy, które zostały im odebrane na mocy dekretu z 26 października 1945 r. "O własności i użytkowaniu gruntów na obszarze m.st. Warszawy". Dokument podpisany przez ówczesnego prezydenta Polski Bolesława Bieruta skutkował przejęciem wszystkich gruntów w granicach miasta przez warszawski ratusz. Teraz wszystkim ofiarom tej regulacji trzeba wypłacić odszkodowanie - i znaleźć na to 20 mld zł. Jest to niezbędne, gdyż bez tego nie uda się zaplombować największej dziury współczesnej Europy, czyli straszącego wszystkich wielkiego placu wokół Pałacu Kultury i Nauki. Ta dziura była zgryzotą dotychczasowych włodarzy Warszawy, ale każdy połamał sobie na niej zęby.

Być może ten krąg niemożności przełamie Gronkiewicz--Waltz. Byłby to jej niewątpliwy sukces. Tylko czy w jej zasięgu? Na razie powstały dwa projekty odpowiedniej ustawy - jeden napisali prawnicy z ratusza, drugi warszawscy posłowie PO. Już sam fakt, że nad jednym aktem prawnym pracują oddzielnie osoby z jednej ekipy rządzącej (przecież Gronkiewicz--Waltz jest wiceszefową PO), pokazuje, że wypracowanie zgody w tej materii będzie niezwykle trudne. A dotychczasowe doświadczenia w zarządzaniu miastem sugerują, że pani prezydent nie jest osobą, która do tej zgody będzie umiała doprowadzić.
 
 
 
 
   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz