niedziela, 28 kwietnia 2013

PROBLEMY KLUBU SPORTOWEGO NA BIELANACH

Nie ma pieniędzy na kluby sportowe, nie ma na żłobki i przedszkola, ale na premię ich nigdy nie brakuje......

Hutnik Warszawa, po kilkudziesięciu latach obecności przy Marymonckiej, poważnie myśli o wyprowadzce. Sportowego klubu z Bielan nie stać na nowe stawki za wynajem, które podniósł właściciel obiektu - WOSiR. - Jesteśmy traktowani jak intruz - żalą się pracownicy Hutnika.
- Jesteśmy coraz gorzej traktowani przez Warszawski Ośrodek Sportu i Rekreacji, który zarządza terenem przy Marymonckiej 42 – mówi Maciej Purchała, prezes Hutnika Warszawa. - Na treningi najczęściej wynajmujemy od dzielnicy Bemowo boisko przy Obrońców Tobruku. Tam mamy zawsze przygotowane boisko, oświetlenie i szatnie. A co najważniejsze, płacimy znacznie mniej niż przy Marymonckiej – zwraca uwagę prezes.
Jak dodaje, mimo słabych warunków, miejski WOSiR chce podnieść stawkę za wynajem boiska o ponad 200 procent. - Za rozegranie jednego meczu będziemy musieli płacić nawet tysiąc złotych. Paranoja – irytuje się Purchała.
Klub na taką stawkę się nie zgadza i wskazuje na powracające problemy z obiektem. – A to jest boisko nierówne i linie krzywo namalowane, a to nie ma wody w szatni lub prądu. Mamy również ograniczone możliwości, żeby podczas meczu promować naszych sponsorów. Jakiś czas temu wspólnie z kibicami na własny koszt musieliśmy dostosować boisko do gry w III lidzie. Nikt nam za to nie zwrócił – opowiada prezes Purchała.

Muszą przenieść biuro

Z prezesem spotkaliśmy się w jednym z pokoi klubowych w trakcie pakowania licznych pucharów, odznaczeń i setek tomów dokumentów. Na kilkudziesięciu metrach kwadratowych powierzchni biurowej zawarta jest cała historia klubu. Teraz musi szukać innych pomieszczeń, bo na obecne, również wynajmowane od WOSiR-u, go nie stać. Dwuletnie zabiegi o obniżenie stawek nie powiodły się.
- Na jesieni i w zimę można tu było zamarznąć. Chcieliśmy, żeby na ten okres zwolniono nas z opłat za wynajem, bo i tak tutaj nie przebywaliśmy. Nie udało się – rozkłada ręce Maciej Purchała. - Dodatkowo żąda się od nas, aby ubezpieczyć pomieszczenie biurowe. Nikt nam tego nie ubezpieczy, bo budynek nie jest dopuszczony do użytkowania – dodaje.
Władze i sympatycy Hutnika zwracają uwagę, że obiekty Marymonckiej to kolebka klubu. - To wszystko, co tutaj jest było budowane przez hutników dla naszego klubu. A teraz czujemy się u siebie tu jak intruzi – mówi Krzysztof Branicki, kierownik drużyny hutnika.

Powołali nową spółkę

Żal u władz klubu potęguje fakt, że nowe problemy pojawiają się w momencie, kiedy klubowi udało się wyjść na prostą. Przez wiele lat nazbierało się grubo ponad milion złotych długu m.in. wobec urzędu miasta, STOEN, Urzędu Skarbowego czy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.
Po przyjściu Purchały, dług zmalał do kilkuset tysięcy złotych. Aby oddalić widmo bankructwa Hutnik powołał spółkę, natomiast podmiot BKS Hutnik, który generował długi, postawiono w stan upadłości. Z tymi samymi piłkarzami, ale z czystym kontem, klub musiał rozpocząć grę od poziomu B-klasy (najniższego poziomu rozgrywkowego).

Niezrealizowane plany, zmarnowane pieniądze

WOSiR przejął teren w 2006 roku. Miał wobec niego ambitne plany. Przed Euro 2012 chciał wybudować tam nowoczesny kompleks boisk, hotel i centrum odnowy biologicznej. Siedzibę miał mieć też tutaj Polski Związek Piłki Nożnej.
Jednak w 2009 roku rada miasta podjęła uchwałę, o przekazaniu miejskim wodociągom sporej części terenu Hutnika pod budowę kolektorów kanalizacyjnych do oczyszczalni Czajka. Przekreśliło to szansę na realizację odważnych planów.
Koncepcja architektoniczna, na którą wydawano 300 tysięcy złotych, powędrowała na półkę.
źródło: tvnwarszawa

zdj. rzeszow4u.pl 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz