poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Polska The Times o przygotowaniach do odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz








PolskaTimes.pl - Dziennik Polska, aktualności, najnowsze informacje 

Gronkiewicz-Waltz w politycznym letargu. Czy pomoże Bierut?

 Faktem jest, że prezydent Warszawy od dobrych kilku miesięcy całkowicie znikła z życia publicznego. Gdyby nie oficjalne wystąpienie przy okazji uroczystości z okazji 70. rocznicy wybuchu powstania w getcie oraz udział w (drętwych) spotach promujących akcję "Orzeł może", Gronkiewicz-Waltz właściwie nie istniałaby w życiu publicznym. Mimo że jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych polityków kraju, mimo że pełni ważne funkcje (oprócz pracy w stołecznym ratuszu jest także wiceprzewodniczącą PO), które wręcz wymagają od niej regularnych spotkań z dziennikarzami, ona wolała zaszyć się gdzieś na warszawskich antypodach i stamtąd obserwować rozwój sytuacji.

W politycznym letargu
Ta strategia wycofania dziwi tym bardziej, że już od dawna Gronkiewicz-Waltz znajduje się w poważnych opałach i powinna działać zgodnie z zaleceniami, które podręczniki do marketingu politycznego opisują w rozdziale "Komunikacja kryzysowa".
 Specjaliści zalecają, by w takich sytuacjach próbować przejść do ofensywy, przebić się z własnym komunikatem, własną interpretacją sytuacji. "Nawet w najtrudniejszych momentach nie chowaj się nigdy pod łóżkiem" - doradza Michael Levine, guru nowoczesnego PR politycznego.

Tymczasem pani prezydent tkwi w letargu, w jaki zapadła niemal natychmiast po katastrofie przy budowie stacji metra na Powiślu. Po tym, gdy ona się wydarzyła, początkowo próbowała jeszcze gasić medialne pożary - zabierała publicznie głos, próbując sugerować, że panuje nad sytuacją. Po pewnym momencie przestała, jakby wychodząc z założenia, że w ten sposób ognia i tak nie ugasi. I od tej pory pani prezydent po prostu nie ma.

A gdy kota nie ma, myszy harcują - na głowę Gronkiewicz-Waltz spadają więc kolejne potoki zarzutów o niekompetencje i złe zarządzanie miastem. Problemy z budową metra są oczywiste dla każdego warszawiaka, który próbuje przebić się przez centrum miasta.

Na ratusz spadają gromy za zgodę na wycinkę drzew w historycznym Ogrodzie Krasińskich. Kolejne dzielnice protestują przeciwko zaproponowanej przez urząd miasta likwidacji wielu połączeń autobusowych, w tym tak popularnych jak linia 175 łącząca centrum miasta z lotniskiem, czy linia 195, która jeździ z Krakowskiego Przedmieścia na Ursynów.

Następnym problemem za chwilę będą ceny wywozu śmieci, które - według zapowiedzi - mogą być jednymi z najdroższych w kraju. Na kolejną bombę wyrasta flagowa inwestycja ratusza zaplanowana na ten rok, czyli przebudowa mostu Grota-Roweckiego - opóźnia się rozstrzygnięcie przetargu, co może zakończyć się utratą dotacji unijnej.

Skalę problemów Gronkiewicz-Waltz najlepiej oddaje sytuacja z systemem rowerowym Veturilo. Jego uruchomienie to największy sukces drugiej kadencji rządów pani prezydent. Jego ponowna inauguracja, w dodatku obejmująca większą część miasta niż pierwsza, jesienna edycja, mogła okazać się prawdziwą fetą, a przy okazji także okazją dla pani prezydent na odwrócenie trendu spadkowego, na przejście do ofensywy. Nic takiego się nie stało. Rozpoczęcie sezonu rowerowego opóźniła zima, a gdy wreszcie Veturilo ruszyło, to głównie słyszeliśmy nie o tym, jaki ten system jest wspaniały, tylko o kradzieżach rowerów i problemach w dzielnicach, które dopiero teraz zostały do niego włączone. Warto zapamiętać tę sytuację, gdyż to wzorowe studium przypadku, które można przedstawiać pod tytułem: Jak zmarnować szansę, która wydaje się nie do zmarnowania.

Referendum może się udać
Obserwując niedomagającą politycznie i komunikacyjnie panią prezydent, do ofensywy przechodzi jej konkurencja polityczna. Jeszcze przed wakacjami może pojawić się wniosek o jej odwołanie. Referendum w tej sprawie chcą złożyć właściwie wszystkie ugrupowania opozycyjne: PiS, SLD, Ruch Palikota i Solidarna Polska. Nie można też wykluczyć obywatelskiego wniosku w tej sprawie. 
 
Do referendum potrzebne jest zebranie podpisów 10 proc. mieszkańców miasta - w liczbach bezwzględnych oznaczałoby to konieczność pozyskania ok. 130 tys. podpisów osób zameldowanych w stolicy. Ambicję organizacji akcji zbierania autografów przejawia Warszawska Wspólnota Samorządowa, wspólna inicjatywa samorządowców z lokalnych komitetów, które po ostatnich wyborach samorządowych współrządzą Rembertowem, Ursusem, Ursynowem i Włochami. Za lidera tej grupy uważa się Piotra Guziała, burmistrza Ursynowa, którego relacje z Gronkiewicz-Waltz od dawna są napięte.

Kandydatów do ratusza nie brakuje
Chętnych do walki o fotel prezydenta Warszawy zresztą pojawia się coraz więcej.
 
Gotowość kandydowania na to stanowisko otwarcie zgłasza Andrzej Rozenek z Ruchu Palikota. W SLD jest trzech potencjalnych kandydatów: Marek Balicki, Katarzyna Piekarska i Józef Oleksy. Spekuluje się, że PiS mógłby do walki o fotel prezydenta wystawić Jacka Sasina, byłego stołecznego urzędnika, a także byłego wojewodę mazowieckiego oraz bliskiego współpracownika prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Gronkiewicz-Waltz ma jeszcze jedną szansę na wyjście z twarzą z obecnej opresji. Jest nią "dekret Bieruta". Obecnie trwają prace nad przygotowaniem projektu finansowania sum, jakie powinni otrzymać w formie rekompensaty historyczni właściciele gruntów w centrum Warszawy, które zostały im odebrane na mocy dekretu z 26 października 1945 r. "O własności i użytkowaniu gruntów na obszarze m.st. Warszawy". Dokument podpisany przez ówczesnego prezydenta Polski Bolesława Bieruta skutkował przejęciem wszystkich gruntów w granicach miasta przez warszawski ratusz. Teraz wszystkim ofiarom tej regulacji trzeba wypłacić odszkodowanie - i znaleźć na to 20 mld zł. Jest to niezbędne, gdyż bez tego nie uda się zaplombować największej dziury współczesnej Europy, czyli straszącego wszystkich wielkiego placu wokół Pałacu Kultury i Nauki. Ta dziura była zgryzotą dotychczasowych włodarzy Warszawy, ale każdy połamał sobie na niej zęby.

Być może ten krąg niemożności przełamie Gronkiewicz--Waltz. Byłby to jej niewątpliwy sukces. Tylko czy w jej zasięgu? Na razie powstały dwa projekty odpowiedniej ustawy - jeden napisali prawnicy z ratusza, drugi warszawscy posłowie PO. Już sam fakt, że nad jednym aktem prawnym pracują oddzielnie osoby z jednej ekipy rządzącej (przecież Gronkiewicz--Waltz jest wiceszefową PO), pokazuje, że wypracowanie zgody w tej materii będzie niezwykle trudne. A dotychczasowe doświadczenia w zarządzaniu miastem sugerują, że pani prezydent nie jest osobą, która do tej zgody będzie umiała doprowadzić.
 
 
 
 
   

niedziela, 28 kwietnia 2013

PROBLEMY KLUBU SPORTOWEGO NA BIELANACH

Nie ma pieniędzy na kluby sportowe, nie ma na żłobki i przedszkola, ale na premię ich nigdy nie brakuje......

Hutnik Warszawa, po kilkudziesięciu latach obecności przy Marymonckiej, poważnie myśli o wyprowadzce. Sportowego klubu z Bielan nie stać na nowe stawki za wynajem, które podniósł właściciel obiektu - WOSiR. - Jesteśmy traktowani jak intruz - żalą się pracownicy Hutnika.
- Jesteśmy coraz gorzej traktowani przez Warszawski Ośrodek Sportu i Rekreacji, który zarządza terenem przy Marymonckiej 42 – mówi Maciej Purchała, prezes Hutnika Warszawa. - Na treningi najczęściej wynajmujemy od dzielnicy Bemowo boisko przy Obrońców Tobruku. Tam mamy zawsze przygotowane boisko, oświetlenie i szatnie. A co najważniejsze, płacimy znacznie mniej niż przy Marymonckiej – zwraca uwagę prezes.
Jak dodaje, mimo słabych warunków, miejski WOSiR chce podnieść stawkę za wynajem boiska o ponad 200 procent. - Za rozegranie jednego meczu będziemy musieli płacić nawet tysiąc złotych. Paranoja – irytuje się Purchała.
Klub na taką stawkę się nie zgadza i wskazuje na powracające problemy z obiektem. – A to jest boisko nierówne i linie krzywo namalowane, a to nie ma wody w szatni lub prądu. Mamy również ograniczone możliwości, żeby podczas meczu promować naszych sponsorów. Jakiś czas temu wspólnie z kibicami na własny koszt musieliśmy dostosować boisko do gry w III lidzie. Nikt nam za to nie zwrócił – opowiada prezes Purchała.

Muszą przenieść biuro

Z prezesem spotkaliśmy się w jednym z pokoi klubowych w trakcie pakowania licznych pucharów, odznaczeń i setek tomów dokumentów. Na kilkudziesięciu metrach kwadratowych powierzchni biurowej zawarta jest cała historia klubu. Teraz musi szukać innych pomieszczeń, bo na obecne, również wynajmowane od WOSiR-u, go nie stać. Dwuletnie zabiegi o obniżenie stawek nie powiodły się.
- Na jesieni i w zimę można tu było zamarznąć. Chcieliśmy, żeby na ten okres zwolniono nas z opłat za wynajem, bo i tak tutaj nie przebywaliśmy. Nie udało się – rozkłada ręce Maciej Purchała. - Dodatkowo żąda się od nas, aby ubezpieczyć pomieszczenie biurowe. Nikt nam tego nie ubezpieczy, bo budynek nie jest dopuszczony do użytkowania – dodaje.
Władze i sympatycy Hutnika zwracają uwagę, że obiekty Marymonckiej to kolebka klubu. - To wszystko, co tutaj jest było budowane przez hutników dla naszego klubu. A teraz czujemy się u siebie tu jak intruzi – mówi Krzysztof Branicki, kierownik drużyny hutnika.

Powołali nową spółkę

Żal u władz klubu potęguje fakt, że nowe problemy pojawiają się w momencie, kiedy klubowi udało się wyjść na prostą. Przez wiele lat nazbierało się grubo ponad milion złotych długu m.in. wobec urzędu miasta, STOEN, Urzędu Skarbowego czy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.
Po przyjściu Purchały, dług zmalał do kilkuset tysięcy złotych. Aby oddalić widmo bankructwa Hutnik powołał spółkę, natomiast podmiot BKS Hutnik, który generował długi, postawiono w stan upadłości. Z tymi samymi piłkarzami, ale z czystym kontem, klub musiał rozpocząć grę od poziomu B-klasy (najniższego poziomu rozgrywkowego).

Niezrealizowane plany, zmarnowane pieniądze

WOSiR przejął teren w 2006 roku. Miał wobec niego ambitne plany. Przed Euro 2012 chciał wybudować tam nowoczesny kompleks boisk, hotel i centrum odnowy biologicznej. Siedzibę miał mieć też tutaj Polski Związek Piłki Nożnej.
Jednak w 2009 roku rada miasta podjęła uchwałę, o przekazaniu miejskim wodociągom sporej części terenu Hutnika pod budowę kolektorów kanalizacyjnych do oczyszczalni Czajka. Przekreśliło to szansę na realizację odważnych planów.
Koncepcja architektoniczna, na którą wydawano 300 tysięcy złotych, powędrowała na półkę.
źródło: tvnwarszawa

zdj. rzeszow4u.pl 


poniedziałek, 22 kwietnia 2013

ZTM - firma handlowo usługowa z udziałem samorządu Warszawy?

Zarząd Transportu Miejskiego jest organizatorem
komunikacji miejskiej na terenie Warszawy.
(…) ZTM odpowiada m.in. za opracowanie tras,
 rozkładów jazdy, sprzedaż biletów i ich kontrolę.”


Nie tylko w tej definicji, znajdującej się na oficjalnej stronie internetowej ZTMu, ale również w „Strategii zrównoważonego rozwoju systemu transportowego Warszawy do 2015 roku i na lata kolejne”, obecna ekipa zapomniała o motorze który napędza Warszawę: o mieszkańcach Warszawy, ich potrzebach i ich życiu codziennym w naszym mieście.

Po ponad 6 latach urzędowania Pani Prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz widać ewidentnie w transporcie miejskim zmiany. Zmiany idące w kierunku przeistoczenia ZTM i spółek z nim współpracujących w dobrze prosperujące firmy handlowo usługowe, których zadaniem staje się coraz bardziej dostarczanie pieniędzy do źle zarządzanej kasy miasta.
Przy zmianach tras autobusowych i linii nie bierze się pod uwagę opinii i potrzeb mieszkańców. Ciągle istnieją linie które w większości obsługują stare i zdezelowane Ikarusy. Zastępuje się wieloletnie i pełne pasażerów połączenia kilkoma krótszymi liniami, co w oczywisty sposób jest bardziej dochodowe dla miasta, ale niestety kosztem mieszkańców. Często transport wewnątrz dzielnicy zajmuje tyle samo czasu co jazda z jednego na drugi koniec miasta. Inwestycje ciągną się latami i zdarza się  że są oddawane do użytku  niepełne i niekompletne wiadukty , stacje i przystanki jak na Choszczówce. Koszt budowy metra jest jednym z najwyższych w Europie, a jeszcze nie wiemy jaka będzie jego cena ostateczna. Już oddane inwestycje okazują się być często nie wystarczające w danym miejscu jak na przykład parkingi P+R na Młocinach. Z jednej strony, wszelkie zmiany są tłumaczone brakiem rentowności. Z drugiej jednak podwyższanie cen biletów i zwiększone wydatki na marketing i reklamę wizerunkową  potwierdzają tylko fakt że miasto pozwala i godzi się na podejście do pasażerów i do mieszkańców Warszawy jak do klientów, od których trzeba wydoić jak największe pieniądze.
Trend ten jest zauważalny gołym okiem i nawet podejście marketingowe obecnej ekipy rządzącej i akcje pokazowe ocieplające wizerunek niewiele są w stanie zmienić. Coraz bardziej widać że transport miejski stanął w zakorkowanych ulicach naszego miasta. Po raz kolejny z rzędu Warszawa jest na niechlubnym pierwszym miejscu najbardziej zakorkowanych miast w Unii Europejskiej. Buduje się u nas jedną z najdroższych linii metra i wychodzi nawet taniej budować tunele w Alpach Szwajcarskich niż obwodnice Warszawy. 6 lat rządów ekipy platformy obywatelskiej pokazują że wszelkie działania mają skutkować ewidentnym zwiększeniem rentowności i przychodów ZTMu i innych spółek miejskich, a gdzieś w tej całej plątaninie połączeń, inwestycji i komercjalizacji zagubiono podstawowy powód istnienia ZTMu i spółek zajmujących się transportem miejskim i infrastrukturą w Warszawie. Zagubiono człowieka i jego potrzeby.
Urzędnicy zapomnieli o 35 letnim ojcu 3 dzieci z Michałowic, który za 1800 złotych pracuje zmianowo jako ochroniarz w supermarkecie w centrum Warszawy. Jak on ma opłacić bilety miesięczne za 700złotych, wyżywić rodzinę i wykształcić swoje dzieci?  Pani Basia która codziennie rano jedzie z Zielonki na Gocław przypilnować swoją wnuczkę, której mama o 8 rano musi być w biurowcu na Woli a w przedszkolu nie było już miejsc. Gdy mama wraca do domu po 18.00 to Pani Basia dopiero jedzie dorobić jako sprzątaczka w biurowcu bo z renty w wysokości 450 złotych opłaciłaby chyba tylko bilet miesięczny i już nawet na czynsz by nie miała.
Dlatego trzeba przede wszystkim zacząć od zmiany koncepcji, od zmiany filozofii transportu, infrastruktury i inwestycji miejskich. Transport nie ma być rentowny i opłacalny. Inwestycje nie mają być z założenia najtańsze, bo i tak potem trzeba do nich dopłacać i robią się najdroższe. Infrastruktura, transport miejski i wszelkie inwestycje mają służyć mieszkańcom Warszawy i odwiedzającym nas turystom jako sprawne środki do szybkiego i bezpiecznego przemieszczania się po każdej części miasta. Do sprawnego i szczęśliwego życia codziennego warszawiaków. Transport nie może być ukształtowany i zorientowany na czysty zysk finansowy i na wpływy do kasy miejskiej. Transport miejski jak i wszelka infrastruktura mają być zorientowane na człowieka, na mieszkańca Warszawy, biorąc pod uwagę zarówno zróżnicowane potrzeby mieszkańców poszczególnych dzielnic jak i dalszy rozwój potrzeb nowych mieszkańców.
W nowoczesnej Warszawie którą proponuje Solidarna Polska połączenia i usługi nie będą dzielone na rentowne i nierentowne, na te opłacalne i nieopłacalne, tylko na te potrzebne i te zbyteczne. Trzeba zmienić w Warszawie filozofię transportu miejskiego, tak aby transport i infrastruktura zaczęły służyć człowiekowi, a nie potęgowały korki na głównych arteriach miasta.
Podstawą jest dojazd do szkół i przedszkoli, do miejsc pracy, do urzędów, nie tylko z centrum Warszawy czy z głównych arterii, ale również z nowych osiedli na Białołęce czy na Ursynowie.
Potrzeba aby mieszkańcy Łomianek, Piaseczna czy Józefowa nie dojeżdżali do Warszawy samochodami, ale by mieli wystarczająco dobre połączenia kolejowe. Nie tylko budowa drugiej linii metra na Brudno, na Gocław i na Białołękę, ale dalej jako kolej naziemna do Legionowa, Wołomina i Józefowa. Pierwsza linia metra powinna zostać wydłużona jako kolej naziemna do Łomianek i do Piaseczna. To posłuży nie tylko mieszkańcom tych rejonów, ale również Warszawiakom. To pomoże odkorkować centrum i ulepszyć infrastrukturę miejską. Przy dzisiejszej filozofii zarządzania transportem w Warszawie to jest po prostu nieopłacalne, bo znacznie więcej można zarobić jeśli mieszkaniec będzie zmuszony do skorzystania z  trzech albo i więcej linii aby dojechać do pracy czy do szkoły, a urzędników nie interesuje ile czasu i nerwów będzie musiało nas to kosztować – obecnie rządzących interesuje tylko ile pieniędzy na to straci ten pojedynczy mieszkaniec po to aby zwiększyć zysk miasta i móc dalej zwiększać zatrudnienie znajomych w miejskich spółkach. I nie boje się teraz przypomnieć że za obecnych rządów zatrudnienie w urzędzie miasta wzrosło prawie o 30%. Bilet komunikacji miejskiej o 83%, metr sześcienny wody – 110%., ścieki – 162%. Podatek od nieruchomości płacimy wyższy o 46%., czynsze – o 165%. Koszt pobytu dziecka w żłobku jest wyższy o 122 %., a przedszkole zdrożały o 174%. Koniec! Solidarna Polska chce dzisiaj wykrzyczeć STOP OKRADANIU MIESZKAŃCÓW WARSZAWY! Stop nieprzemyślanym i niekonsultowanym z warszawiakami decyzjom. Stop bezmyślnemu zabieraniu dodatków dla szeregowych pracowników transportu miejskiego a powiększaniu pensji coraz liczniejszej armii niekompetentnych urzędników.
Solidarna Polska w Warszawie, przygotowując plany dla infrastruktury i transportu miejskiego na następną kadencje będzie brała pod uwagę nie rentowność i opłacalność tras, a potrzeby mieszkańców. Z Państwa pomocą chcemy opracować i urzeczywistnić realny rozwój komunikacji i infrastruktury miejskiej w Warszawie aby stworzyć to co jest potrzebne warszawiakom a nie urzędowi i marketingowcom. Plan dla Warszawy nie będzie powstawał w zaciszu biur przy Placu Bankowym, ale za pośrednictwem Internetu i spotkań w terenie u Państwa w dzielnicach. Wszystkich zapraszamy do współpracy i do tworzenia nowej i nowoczesnej Warszawy. Z innowacyjnymi rozwiązaniami na światowym poziomie dla dobra wszystkich mieszkańców naszego pięknego miasta. Solidarna Polska chce być solidarna z Panią Basią z Gocławia, z Panem Andrzejem z Michałowic i z Tomkiem, który przyjechał do Warszawy na studia na SGGW i aby być na zajęciach w poniedziałek o 8 rano, musi wyjść ze swojego akademika Krokus o 7.00 – a to jest tylko 5 kilometrów i jedna dzielnica dalej. To jest nienormalne i my mówimy temu dosyć!
Zapraszamy do współpracy wszystkich, którym leży na sercu przyszłość Warszawy. Pomysły, projekty i współpraca z mieszkańcami to będą filary tworzące program dla nowej i nowoczesnej Warszawy. Dla Warszawy Solidarnej. Solidarna Polska Warszawa Zapraszamy wszystkich do tworzenia tego planu dla nowej i lepszej Warszawy by dać przyszłość naszej Warszawie!

Rafał Fleszar
-Na podstawie wystąpienia na konwencji warszawskiej Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry
z dnia 20.04.2013.

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

BUDOWA II LINII WARSZAWSKIEGO METRA JEDNĄ Z NAJDROŻSZYCH TEGO TYPU INWESTYCJI NA ŚWIECIE

źródło: Olga Kozacka
Zdjęcie

sobota, 13 kwietnia 2013

STANOWISKO RADY DZIELNICY OCHOTA W SPRAWIE NOWYCH ZASAD ODPŁATNOŚCI ZA ODPADY KOMUNALNE

Rada Dzielnicy Ochota m.st. Warszawy po zapoznaniu się z treścią Uchwały Rady Miasta st. Warszawy z dnia 7 marca 2013 r. w sprawie wyboru metody ustalenia opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi, ustalenia stawki takiej opłaty oraz ustalenia stawki opłaty za pojemnik określonej pojemności wyraża stanowczy sprzeciw wobec przyjętych zasad naliczania opłat oraz uchwalonych stawek.

Rada Dzielnicy Ochota m. st. Warszawy zdecydowanie negatywnie ocenia brak jakichkolwiek konsultacji z mieszkańcami, właścicielami domów jednorodzinnych, zarządami wspólnot i spółdzielni mieszkaniowych na terenie Dzielnicy Ochota, które w oczywisty sposób powinny poprzedzać uchwalenie tak ważnego dla interesu społecznego aktu prawa miejscowego przez Radę Miasta Stołecznego Warszawy. Ponadto Rada Dzielnicy Ochota wyraża swoje niezadowolenie wobec kolejnego faktu pominięcia przy procedowaniu w tak istotnej sprawie opinii i stanowiska Rady Dzielnicy.

Rada Dzielnicy Ochota m. st. Warszawy stanowczo domaga się przeprowadzenia przez władze Warszawy szerokiej akcji informacyjnej adresowanej do mieszkańców Dzielnicy w sprawie nowych zasad gospodarowania odpadami komunalnymi. 


UZASADNIENIE 
W uchwale nr LI/1497/2013 Rady m.st. Warszawy z 7 marca 2013 r. przyjęto, że mieszkańcy budynków wielorodzinnych (bloków i kamienic) w zależności od wielkości gospodarstwa domowego będą ponosić następujące opłaty miesięczne: 19,5 zł w gospodarstwie jednoosobowym, 37 zł w dwuosobowym, 48 zł w trzyosobowym oraz 56 zł w cztero- i więcej osobowych gospodarstwach domowych. Natomiast mieszkańcy domów jednorodzinnych bez względu na wielkość gospodarstwa domowego zapłacą taką samą kwotę tj. 89 zł, bez względu na liczbę mieszkańców danego domu. Powyższe stawki dotyczą odpadów komunalnych, gdy są zbierane i odbierane selektywnie, natomiast w przypadku, gdy nie są zbierane i odbierane selektywnie, opłaty wynoszą odpowiednio od 27,30 zł do 78,40 zł w domach wielorodzinnych i 124,60 zł od gospodarstwa domowego w domu jednorodzinnym. Stawki opłat dla niezamieszkałych nieruchomości, na których usytuowane są obiekty handlowe, biurowce, urzędy i przedsiębiorstwa różnej wielkości będą uzależnione od odbioru ilości pojemników, przy czym opróżnienie pojedynczego pojemnika 120 l będzie kosztować 19 zł.

Z zawartego w Uchwale zestawienia opłat wynika, że mieszkańcy domów jednorodzinnych ponosić będą wyższe opłaty. Można przyjąć, że uchwała ich dyskryminuje, ponieważ nie można zakładać, że rodziny o tej samej liczebności członków wytwarzają więcej odpadów w domach jednorodzinnych niż analogiczne rodziny w domach wielorodzinnych. Nie do przyjęcia jest to, żeby osoba samotna zamieszkująca w domu jednorodzinnym ponosiła opłaty prawie 4,5 razy wyższe niż osoba samotna w domu wielorodzinnym.  Miasto powinno brać pod uwagę tak samo liczbę osób w domach jednorodzinnych jak i w mieszkaniach w budynkach wielorodzinnych. Z przedstawionego powyżej cennika opłat i przytoczonego przykładu wynika, że wysokość stawek nie ma związku z ilością wytwarzanych odpadów przez mieszkańców.
W obecnie obowiązującym systemie gospodarowania odpadami, mieszkańcy Warszawy ponoszą różne opłaty w zależności od przyjętego sposobu ich rozliczania, niemniej jednak  są one znacząco mniejsze od przyjętych w Uchwale, a w wielu przypadkach dwukrotnie, trzykrotnie lub nawet więcej. Takie dane przytaczają mieszkańcy oraz przedstawiciele wspólnot i spółdzielni mieszkaniowych, zaniepokojeni i oburzeni faktem tak skandalicznej skali podwyżek w stosunek do obecnych cen rynkowych.
Należy podkreślić, że pomimo ustanowienia monopolu firmy, która wygra przetarg, a co za tym idzie ma możliwość zoptymalizowania kosztów własnych, wielokrotnie wzrasta opłata za wywóz odpadów. W ocenie mieszkańców przyjęty sposób naliczania opłat i przyjęte stawki wskazują na to, że władze Warszawy potraktowały gospodarowanie odpadami, jako sposób na osiąganie nieuzasadnionych zysków. Warto też podkreślić, że w procedowaniu nad przyjętą Uchwałą nie podano do publicznej wiadomości ekspertyz dotyczących kosztów nowego systemu gospodarowania odpadami.
Reasumując, można stwierdzić, że władze m. st. Warszawy znacznie przeszacowały koszty związane z odbiorem, transportem, odzyskiem i utylizacją wszystkich odpadów komunalnych. Warto też podkreślić, że ujawnienie firmom biorącym udział w przetargu,  cennika, według którego będą odbierane odpady od mieszkańców, stanowi zaprzeczenie zasad wolnego rynku i może spowodować zawyżenie ofert przetargowych.

Solidarna Polska w Warszawie przygotuje odpowiednie zmiany w ustawie, by skończyć z tym absurdem śmieciowym. Zostaną one zaprezentowane na konwencji 20 kwietnia br. w Sali Kolumnowej Sejmu. Zapraszamy :-) 

piątek, 12 kwietnia 2013

DRAMAT W WARSZAWSKICH PRZEDSZKOLACH

Łączone grupy maluchów i mniej opiekunów – tak będzie w Warszawie po wakacjach
Nie dość, że rząd wycofał się z projektu finansowania przedszkoli z budżetu, to w wielu placówkach od najbliższego roku szkolnego najprawdopodobniej obniżą się standardy opieki nad dziećmi. Nasi rozmówcy przekonują, że przedszkola zamienią się w przechowalnie dla dzieci. Wszystko dlatego, że samorządom zaczyna brakować pieniędzy na edukację.
„Bardziej efektywne zarządzanie"
Przykładem jest najbogatsze miasto w Polsce – Warszawa. Stołeczne biuro edukacji opublikowało tzw. wskaźniki zatrudnienia w przedszkolach.
– Wynika z nich, że każde przedszkole w Warszawie w nadchodzącym roku szkolnym powinno zwolnić jednego nauczyciela i dwoje pracowników personelu niepedagogicznego – mówi „Rz" Andrzej Kropiwnicki, przewodniczący Regionu Mazowsze „S" i jednocześnie warszawski radny.
Na tym nie koniec. Od września w przedszkolach zostaną połączone grupy dzieci trzy-, cztero- i pięcioletnich. Jak zapewnia Agnieszka Kłąb, rzecznik warszawskiego ratusza, te zmiany nie wpłyną na warunki opieki przedszkolnej, a za to „pozwolą na bardziej efektywne zarządzanie zasobami kadrowymi i finansowymi".
Innego zdania jest Kropiwnicki, który twierdzi, że przez to przedszkola zamienią się w przechowalnie dla dzieci.
15 minut dla dziecka
Jeszcze bardziej niepokojąco brzmią nieoficjalne informacje, które przekazali nam stołeczni nauczyciele oraz rodzice. Z ich wyliczeń wynika, że w najbliższym czasie w Warszawie pracę może stracić nawet kilka tysięcy nauczycieli, pracowników poradni psychologiczno-pedagogicznych, a także administracji.
– Efekt tych zmian będzie taki, że w moim przedszkolu dzieci niepełnosprawne zostaną bez terapeutów, lub będą mieli oni dla dzieci 15 minut dziennie – mówi jeden z rodziców. – Do tej pory nasze przedszkole dawało dzieciom niepełnosprawnym nie tylko opiekę, ale też kompleksową rehabilitację i indywidualny tok nauczania, co teraz będzie, nie wiem.
Dodaje, że z warszawskich przedszkoli zniknie funkcja nauczyciela prowadzącego grupę. Oznacza to, że zamiast jednego opiekuna grupy, przez cały okres przedszkola, do którego dzieci są przyzwyczajone, będzie z nimi pracował co chwila ktoś inny.
Dlaczego wprowadzane są takie zmiany? Z oszczędności. – Bo coraz częściej rodzice oddają dzieci do przedszkoli tylko na pięć bezpłatnych godzin – dodaje Kropiwnicki.
Z danych warszawskiego ratusza wynika, że w tym roku 7-8 proc. dzieci zapisanych do przedszkoli korzysta tylko z zajęć w czasie bezpłatnym, czyli do godz. 13. Do tego 25-30 proc. z powodu nieobecności nie uczestniczy w zajęciach.
Z drugiej strony gminy muszą zapewnić opiekę przedszkolną wszystkim pięcio- i sześciolatkom, ale starają się mieć miejsca także dla dzieci trzy- i czteroletnich.
ŹRÓDŁO: RZECZPOSPOLITA.PL 

                                                                                                     zdj. tomaszow-maz.eu